|
Wielu ludzi często mnie pyta, dlaczego nie zostałem nauczycielem. Długo zastanawiałem sie nad tym pytaniem i doszedłem do wniosku, że podstawowa przyczyna kryje się w moich wątpliwościach.
Zaczęło się już
w szkole podstawowej, gdy zauważyłem, że nauczyciele nie są wstanie
odpowiedzieć nawet na najbardziej fundamentalne pytania, a w sytuacjach, gdy
zostali "przyparci do ściany", kazali mi się zajmować czym
"poważniejszym" niż szukanie dziury w całym.
Duży szok
przeżyłem studiując chemię na PWr, gdy pewnego razu okazało się, że profesor,
który napisał "kultowy" (na ten moment) podręcznik, nie jest wstanie
wytłumaczyć sensu fizycznego ani jednego zjawiska chemicznego opisanego
skomplikowanymi równaniami matematycznymi.
Nie da się
jednak tego porównać z tym co czuję dzisiaj, gdy przyglądam się dyskusjom
teoretyków od fizyki matematycznej ze zwolennikami logicznego myślenia, w
kontekście myśli wypowiadanych przez tych, których "Bóg pocałował", a
przyjemność biesiedowania i współpracy z którymi jest mi dana losem.
Bardzo długo
"szedłem" do dzisiejszego dnia. On znamienny dwoma wydarzeniami: jest
to willa mojego dnia urodzin i pierwszy dzień, w którym zacznę przekazywać
zainteresowanym informację o tych wątpliwościach, które miały decydujący wpływ
na rozwój nauki i jej aktualny stan.
Zacznę od jednej
z największych niekonsekwencji z jaką spotykamy się w nauce. Z jednej strony
każą nam odrzucić koncepcję "Eteru", składającego się z IDEALNYCH,
niepodzielnych demokratomów (termin własny na wyróżnienie atomów
Demokratesa), a z drugiej, ponad 350 lat po odkryciu Bojlem związku między
ciśnieniem i objętością (1652 r.) jesteśmy zmuszeni obliczać parametry gazów
rzeczywistych korzystając z wzoru opisującego stan gazów IDEALNYCH (sic!) lub
wzorów empirycznych (np. van der Waalsa), które w żaden sposób nie wyjaśniają
oddziaływań między molekułami.
W drugiej
połowie XIX wieku podstawowym instrumentem w dziedzinie badań nad gazami stała
się statystyka, która zablokowała dociekania nad sensem oddziaływań między
molekułami, zamieniając je matematyczną grą. Dopiero w 1990 r. M. Planck
opublikował swoją słynną pracę "O nieodwracalnych procesach
promieniowania" (Ann. Phys., 1, 69-122) w której jednocześnie były
wyprowadzone dwie stałe, nazwane później stałymi Plancka i Bolzmana, przy czym
ta druga w skrytej postaci.
Stała Bolzmana
wykorzystuje się szeroko w termodynamice gazów, a o stałej Plancka nie mówi się
w kontekście gazów zupełnie, co było sygnalizowaną wyżej pomyłką.
Próba wyjaśnienia
sensu fizycznego stałej Plancka zmusza do zastanowienia się nad kolejnymi
"zagadkami" dotyczącymi tak gazów jak i budowy atomu i postawienia
całego szeregu pytań, odpowiedzi na które mogą być znamienne dla fizyki i
chemii. Najważniejsze pytanie dotyczy istnienia cząstki elementarnej
(fundamentalnej) o dodatnim ładunku. Kilka następnych poniżej:
1. Dlaczego gazy
przedstawia się jak substancję bez struktury?
2. Jak w
bezstrukturnym gazie wyjaśnić ciśnienie wewnątrz elementarnej objętości
ΔV=1/N (gdzie N – gęstość objętościowa gazu)?
3. Jeżeli
istnieją cząstki elementarne, a atom jest ciałem kompozycyjnym, to które z
kompozycyjnych ciał jest elementarnym atomem?
Pierwszym,
kto wyszedł za ramki oficjalnej nauki, u podstaw której leżą mechanika kwantowa
i ogólna teoria względności (OTW) i dał odpowiedzi, na te nurtujące ludzkość
pytania, był Profesor Dżabrail Bazijew.
Pod kierunkiem
Pana Profesora i za jego zgodą udostępniam polskim czytelnikom najważniejsze
tezy jego teorii, dziękując Bogu za to, że nie tylko dał mi szansę poznać tego
wybitnego uczonego, ale i uczestniczyć w tym epokowym wydarzeniu.
Moim celem jest spowodowanie, żeby "ślepi" nie
wodzili "ślepych" po bezdrożach nauki, gdyż i jedni i drudzy nie
spotykając nowych drogowskazów przekonują siebie wzajemnie o słuszności
wybranej drogi.
|